środa, 22 grudnia 2010

Całe mnóstwo.

Czego? Wszystkiego! Ostatniego sprzątania, pieczenia, gotowania, wycinania, dekorowania, ostatnie przedświąteczne zakupy. Jak powiedział kot na pustyni: "Nie ogarniam tej kuwety".

A trzeba i znaleźć chwilę na refleksję. I z całym tym miłym zamętem nie zapomnieć po co to. I dla kogo. I nie stracić tej jasnej radości, tej ciepłej myśli skierowanej na zewnątrz. Światła gwiazdy.

A to mój ulubiony wiersz bożonarodzeniowy. Niedocenionego Andrzeja Waligórskiego:

Wyspa Bożego Narodzenia 

Jest gdzieś na świecie bez wątpienia
Za krawędziami nieboskłonów,
Wyspa Bożego Narodzenia
Bez atomowych poligonów.
Różna od wszystkich innych krajów,
Upalna - choć bogata w śniegi,
Ma w sobie jakby coś z Hawajów,
I ma też jakby coś z Norwegii.
Lasy palmowo-bambusowe
Pachną przygodą i wanilią,
A inne lasy, choinkowe,
Pachną nartami i Wigilią.
Każdy tam ma wszystko co trzeba
Bo w tych cudownie pięknych lasach
Rosną chlebowce pełne chleba
Oraz masłowce pełne masła.
I stoją ule pełne miodu
Więc można najeść się do syta.
I od zachodu aż do wschodu
Słychać w tych lasach dźwięki gitar.
Widuję nieraz ową wyspę,
Ostatnio często też śni mi się,
Więc informacje me są ścisłe
I nie ma błędów w jej opisie.
Ma rzeczywiście plażę wąską,
Palmy, choinki, czyste fale...
Ale ta wyspa nie jest Polską,
Więc co bym na niej robił stale...?
Pin It Now!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz