wtorek, 23 kwietnia 2013

Bierz Lub Wyrzuć - część IV: Wisienka na torcie, czyli tak w zasadzie PO CO?

Wybaczcie, że musieliście czekać, ale wiecie - wiosna, te sprawy i jakoś mi do laptopa strasznie nie po drodze było.

Z BLW jest trochę jak z karmieniem piersią - zyskują na nim wszyscy, tracą jedynie koncerny i (w wypadku BLW) czasami osoby reprezentujące płatne formy opieki (nianie, opiekunki w żłobku itp.)

Najwięcej korzyści zgarnia oczywiście Główny Zainteresowany, czyli Dzidzioł, nie mniej zyszczą Rodzice, ale opłaci się to także Zwierzakom Domowym (wyżerka przy każdym posiłku, przynajmniej przez jakiś czas) i tzw. "Społeczeństwu".

A co konkretnie zyskują? Uprzedzam, że lista nie będzie krótka. Kolejność wymienianych zysków jest absolutnie przypadkowa.

1. Rodzice zyskują CZAS.
Bo nie trzeba gotować dwóch obiadów, tylko jeden, nie trzeba najpierw jeść w pośpiechu, a potem mozolnie karmić łyżeczką dziecka.

2. Rodzina zyskuje WIĘŹ.
Wspólny stół, wspólne cieszenie się smacznym jedzeniem i swoją obecnością, a także wspólne rozmowy (tak, tak, zobaczycie jak szybko dziecko zacznie się włączać w konwersację) - prosty przepis na udane życie rodzinne, czyż nie?

3. Dziecko zyskuje ZDROWĄ PSYCHIKĘ, PEWNOŚĆ SIEBIE i POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.
Praktykowanie posiłków rodzinnych już od wczesnych lat, może mieć nieocenione korzyści. Badania potwierdzają, że dzieci jedzące przynajmniej jeden posiłek dziennie wspólnie z rodziną, czują się szczęśliwsze, rzadziej sięgają po alkohol i narkotyki.
Dziecko, mogące samo dokonywać wyborów, uczy się ufać własnym kompetencjom. Widzi, że jego decyzje są szanowane.
Dzieci, jedzące posiłki z rodziną, rzadziej (o 35%) zapadają na zaburzenia odżywiania. Rzadziej także mają kłopoty ze zdrowiem psychicznym ("Journal of Epidemiology and Community Health").
Wspólne posiłki rekompensują negatywne skutki stresu.

4. Rodzice zyskują SPOKÓJ. Rodzina zyskuje MIŁĄ ATMOSFERĘ przy posiłkach.
Kiedy już uporamy się z naszymi dorosłymi obawami i presją "ilościową", kiedy oddamy dziecku kierownictwo, zamiast walczyć o to kto tu rządzi, zobaczymy jak wielką frajdą może być wspólne ucztowanie. Choćby dla tego jednego - warto spróbować.
Kiedy już NAPRAWDĘ zaufamy dziecku możemy odczuć ogromną swobodę i lekkość, wyzwolenie z wdrukowywanego nam przymusu nieustannej kontroli, przekonania że od ilości tych nieszczęsnych łyżeczek zależy nasza wartość, jako rodziców. Taki "czilałt" jest naprawdę bezcenny :D

5. ROZWÓJ SPOŁECZNY.
Obserwując rodzinę przy posiłkach, jej reakcje na własne poczynania oraz relacje pomiędzy jej członkami dziecko zdobywa kolejne kompetencje społeczne. Uczy się (w praktyce i nie nakłaniane!) dzielenia, kompromisu. Zwiększa się zakres jego słownictwa, rosną umiejętności komunikacyjne.

Mogąc samodzielnie manipulować pokarmem w ustach, żując, skrobiąc,siorbiąc, mlaskając, plując, liżąc, łykając, a nawet krztusząc się - dziecko rozwija całą aparaturę niezbędną do artykulacji.

No i naturalnie obserwując rodzinę przy stole, młody człowiek przyswaja też sobie normy zachowań, dobre obyczaje, savoir-vivre i kindersztubę :D Serio!

6. ROZWÓJ ZMYSŁÓW.
Za żadne pieniądze nie kupicie dziecku takiej zabawki do stymulacji polisensorycznej! Macie w pakiecie wszystko: smaki i zapachy, kształty i kolory, faktury, temperatury, konsystencje, twardość i miękkość, kruchość i papkowatość. Dziecko może badać ile siły trzeba włożyć w zgniecenie w rączce banana, a ile w przełamanie ogórka, jak mocno ścisnąć dziąsłami jabłko, żeby trochę z niego zeskrobać. Może sprawdzić ile waży garść ryżu, a ile kawałek ziemniaka. Jaki odgłos wydaje upuszczony pulpet, a jaki pomidor, którym uderza się w stół. Oceany możliwości!

7. KOORDYNACJA RUCHOWA
U dzieci karmiących się tą metodą można zaobserwować świetnie rozwijającą się koordynację oko-ręka. BLW doskonale wpływa na umiejętność chwytania i manipulowania małymi przedmiotami. W końcu każdy posiłek staje się (przyjemnym i dobrowolnym!) treningiem.

8. OTWARTOŚĆ.
Dziecko, które może zadecydować na co ma chęć, a na co nie, które ma kontrolę nad przebiegiem posiłku, któremu pozwala się na eksperymenty (np. jak smakuje kotlecik namoczony w kompocie), staje się nie tylko pewne siebie, ale również otwarte na nowe smaki i doznania, chętnie podejmuje potem nowe wyzwania, jest śmiałe i twórcze.

9. OSZCZĘDNOŚĆ.
BLW jest tanie. Po prostu.
Dla rodziców naturalnie.
Ale także dla całego społeczeństwa, które oszczędza kasę wydawaną na leczenie rozmaitych schorzeń (o tym jakich będzie w następnym punkcie ;) ).

10. ZDROWIE DZIECKA
U dzieci mających kontrolę nad jedzeniem zmniejsza się (!) ryzyko zadławienia.
Spada ryzyko otyłości i zaburzeń pokarmowych (zwłaszcza u dziewcząt).
Dziecko, któremu pozwoli się słuchać sygnałów, płynących z własnego organizmu, nie będzie miało problemów z mechanizmem łaknienia-sytości.
Ćwiczenie przeżuwania, gryzienia itp. może zapobiec wadom zgryzu i wadom wymowy.
Wybierająć spośród zdrowych pokarmów dziecko kształtuje zdrowe nawyki żywieniowe na całe życie.

11. WYGODA.
BLW jest wygodne.
Nie musicie miksować, ani pilnować, by mieć zapas słoiczków.  Kiedy wychodzicie z dzieckiem z domu, do znajomych, czy do restauracji, nie musicie sprawdzać, czy będziecie mieć możliwość podgrzania przecierku, ani zabierać go ze sobą. Wszędzie znajdziecie coś, co można zaserwować maluchowi. 

12. ZDROWA DIETA DLA CAŁEJ RODZINY
Większość rodzin praktykujących BLW twierdzi, że początek przygody z tą metodą stał się świetną okazją do poprawienia jakości jedzenia całej familii. Dla dziecko musi być zdrowo, a że jemy "z jednej michy" - sami rozumiecie :D

Sądzę, że jest ich jeszcze mnóstwo, najlepiej sami sprawdźcie ;)
Pin It Now!

11 komentarzy:

  1. Ooo tak, ja uwielbiam BLW za wspólne rodzinne posiłki, za mozliwość obserwacji Baśki przy eksperymentach z jedzeniem i za ten spokój - jemy my, je Ona, nikt się nie spieszy, nikt nikogo nie zmusza, nie wpycha łyżeczką na siłę jedzenia... Dla nas BLW jest idealne, a i nasza córka świetnie współpracuje :) Dziś np. z lubością obgryzała żeberko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Lubię Wpisy o blw :) Twoje oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta, dzięki za wpisy o BLW. Bardzo przydatne informacje:) My trochę wcześnie zaczęliśmy bo Lenny dopiero co skończył 5 miesięcy i niestety jeszcze nie siedzi, ale był bardzo zainteresowany naszym jedzeniem, więc zdecydowaliśmy spróbowac z warzywami na parze i okazało się, że świetnie sobie radzi. co o tym sądzisz? Ania Waluda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za ma co, cieszę się, że się przydadzą.
      A w jakiej pozycji karmicie?
      Ora też trzęsła się do jedzenia przed szóstym miesiącem i okazjonalnie dostała kawałek czegoś-tam. Na moich kolanach.
      Ale nie podawaliśmy Jej wcześniej posiłków jako takich, bo miała mało cierpliwości, takie siedzenie na dłuższą (np. 5 minut) metę było jeszcze dla Niej męczące, no i nie widzieliśmy potrzeby.

      Usuń
  4. no własnie siedzi u nas na kolanach i jest w stanie skupic się na jedzeniu ok 30 min, więc stwierdziliśmy, że będziemy kontynuowac. Także chyba ważne zeby dostosowac się do potrzeb dziecka, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że ważne. Ja zastrzegam, że nie jestem żywieniowcem. Czytałam, że rozszerzanie diety poniżej szóstego miesiąca u dzieci karmionych piersią nie jest konieczne. Czy są jakieś przeciwwskazania nie wiem, ale się dowiem. :) Smacznego!

      Usuń
  5. Rzetelnie i z pełną profeską!
    Uwielbiam Cię czytać choć robię to nie od dawna!

    OdpowiedzUsuń