wtorek, 29 stycznia 2013

Taka historia

Dokładnie pięć lat temu Robert Kasprzycki zagrał koncert w Rockerze.
Poszliśmy na niego Ja i On, wyszliśmy My.
Taka historia :)
Niektórzy mają "swoje" melodie, My mamy "nasz" smak. Ciasteczka migdałowocynamonowe, w kielonkach (To nie są wazoniki! To gliniane kubeczki, bardzo umiejętnie udające wczesne średniowiecze! :D) gruzińskie wino (uwieeeeelbiam), świeczka jedyna, jaka jeszcze nie została zapakowana w karton :D
To też wtedy śpiewał. Tak mi się zdaje. W sumie niewiele pamiętam muzyki z tego koncertu. Sorry Robert ;)
Pin It Now!

6 komentarzy:

  1. No to życzę kolejnych fajnych wspólnych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) taki klimat i ja bym zapamiętała :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. :D bardzo ładne kielonki. Romantyczny post :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje :D
    A winko z "wazonika" to dobra rzecz, oj dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie :*
    Gratuluję piątej rocznicy :))

    OdpowiedzUsuń