poniedziałek, 28 października 2013

Dzieko na warsztat naukowo-doświadczalny cz.I, czyli woda - nie woda, na szybko - spotkanie pierwsze, nieostatnie

Zapraszam na kolejną odsłonę projektu
Naszemu eksperymentalnemu warsztatowi kłody sypały się pod nogi. Bo to najpierw czas mamy pochłaniał Tydzień Bliskości, potem falami nawiedzali nas różni, przemili goście, albo zapraszali, albo umówione wcześniej spotkania w terenie miały miejsce, a na koniec zaczęły się przygotowania, a następnie realizacja Akcji U (o tym po tym ;) ).

Dlatego nasz warsztat jest właściwie wstępem do cyklu warsztatów, z których relacje wrzucać będę jeszcze przez jakiś czas. Jednakowoż wstęp ten był niezmiernie przyjemny, zwłaszcza że po za Orą do zabawy przyłączyli się Młodszy i Starszy z "W międzyczasie" oraz ich mama :)

Eksperyment dla dwulatki sprawił mi niejaki problem, bo musiał spełniać kilka warunków:
a) Nie być rozciągnięty w czasie - wprawdzie pamięć Córki niejednokrotnie wprawiała mnie w osłupienie, jednak wolałabym, żeby efekty były natychmiastowe.
b) Umożliwiał bardzo intensywne, organoleptyczne badanie.

Na warsztat wzięliśmy więc coś, co kusiło mnie od dawna, czyli płyn nienewtonowski.
W dużym uproszczeniu, jest to płyn taki, który w zależności od działających na niego naprężeń - raz zachowuje się jak ciecz, a raz jak ciało stałe. Ich nazwa bierze się z tego, że nie spełniają Hydrodynamicznego Prawa Newtona.

Zasadniczo, można je podzielić na dwie kategorie:
- zagęsz­czane ści­na­niem (im bar­dziej ściskamy - tym są twardsze - tak jak w naszym eksperymencie, albo w piasku na samym brzegu morza)
- roz­rze­dzane ści­na­niem (odwrotnie niż poprzednie - ściskane i uderzane łatwiej płyną, jak np. keczup wytrząsany z butelki, albo jak ruchome piaski - im bardziej się w nich miota - tym szybciej się zapada).

Więcej bardzo przystępnej teorii (a i praktyki) możecie znaleźć tu, a czystą, niestrawną dla mnie teorię - tutaj.

My użyliśmy mieszaniny wody i mąki ziemniaczanej (plus-minus jeden do jednego).

Zaczynamy?
Najpierw Wiewi00ra (czyli mua) sypała mąkę, Starszy lał wodę, Ora miąchała (z moją pomocą), Młodszy działał w charakterze organu nadzorczego, zaś Agnieszka odpowiadała za dokumentację.

Następnie zademonstrowałam możliwości badanej substancji z krótkim wyjaśnieniem.
Potem graliśmy w kulki ;)
Dokładniej lepiliśmy kulki. Tak, bo to jest taki płyn, z którego da się ulepić kulkę, albo wałeczek. O ile komuś nie przeszkadza, że natychmiast po zakończeniu lepienia dzieło rozpływa się w kałużę. Za to w trakcie jest twardsze od zimnej plasteliny.

Potem Agnieszka zrobiła tunel przez morze (w tle dialog zoologiczno-logistyczny ;) ):
W ruch poszedł tłuczek (tu jeszcze zanurzany powoli i delikatnie) oraz łyżeczki. Skarpetkom też zrobiło się wesoło.
Po czym nastąpiła próba sił: Starszy kontra płyn nienewtonowski. Niestety podstępny płyn nie dał się przedziurawić (dodam też dla uspokojenia wszystkich mam potencjalnych eksperymentatorów, że NAPRAWDĘ niemal wcale się nie rozchlapywał, mimo intensywnego wysiłku operatora tłuczka :D).
A potem była już zabawa w stylu wolnym:
Na koniec dodam jeszcze, że efekty wizualne i dotykowe na żywo, są niepomiernie bardziej powalające, niż podczas oglądania zdjęć i filmów. 

Eksperyment sprawił dzieciakom wyraźną frajdę, niemniej niepomiernie większą, mam wrażenie, dał rodzicom. Autentycznie się nakręciliśmy. Wyrażamy grupowe, potrójne oburzenie, że tego (banalnie prostego i śmiesznie taniego) doświadczenia nie robi się chociażby na lekcjach fizyki. Płyny nienewtonowskie RZĄDZĄ! 

 To nie ostatni eksperyment (z płynem nienewtonowskim, ale nie tylko) w ramach DnWn-d, jednak kolejne etapy niestety opiszę po terminie. Obiecuję poprawę w listopadzie. A latem zdecydowanie nalejemy tego specyfiku do baseniku i będziemy robić cuda z bieganiem po "wodzie". 

Zachęcam do obejrzenia warsztatów innych warsztatowiczów ;)
 DZIECKO NA WARSZTAT  
A Agnieszce, Starszemu i Młodszemu serdecznie dziękujemy za wspólną zabawę i zapraszamy na jeszcze :D 
A tutaj wszyscy krewni i znajomi królika. Yyyy, DnW :D
P.S. I jeszcze przypominam, co przed nami:
LISTOPAD – będą rządzić kulinaria
GRUDZIEŃ – zadbamy o rękodzieło na Boże Narodzenie
STYCZEŃ – warsztaty muzyczne
LUTY – logiczne myślenie górą!
MARZEC – królowa nauk – matematyka zawita na nasze warsztaty
KWIECIEŃ – na warsztatach będzie historia bliższa i dalsza – może rodzinna, może lokalna, a może światowa, kto wie?
MAJ – sztuki plastyczne mają głos
CZERWIEC -  to będzie warsztat warsztatów – każda z mam może przygotować warsztat na wybrany przez siebie temat. Jeśli nam się uda – dokonamy też podsumowania całego cyklu DZIECKO NA WARSZTAT na spotkaniu wszystkim mam uczestniczących w projekcie.
Pin It Now!

12 komentarzy:

  1. Eksperyment świetny, z tym, że mam jedno ale... to nie ciecz tylko płyn, a dokładniej zawiesina czyli mieszanka ciała stałego z cieczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, dzięki za uwagę. Jużem poprawiła :D

      Usuń
  2. Czekam niecierpliwie co będzie dalej! bo jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  3. genialne! też się pobawimy przez weekend!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bawiliśmy się wyśmienicie :D I nie po raz ostatni ;) Dzięki!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak! Będziemy musieli i z tą mąką i wodą u nas spróbować. Przypuszczam, że będzie to świetna zabawa! Jak i u Was.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też musimy spróbować z tym płynem nienewtonowskim. Wygląda na to, że jest to super zabawa i dla dużych i dla małych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och jej, malutkie łapki uwielbiają takie taplaniowe zabawy ;-)
    Nam płyn nienewtonowski wyszedł całkiem przypadkiem ;-)
    Czekam na kolejne wpisy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ubabrani :)
    muszę tą zabawę odgrzać z dzieciakami bo już pewnie nie pamiętają, ale boje się sprzątania

    OdpowiedzUsuń
  9. Och, jak ja bym chciała o tej cieczy/płynie wcześniej wiedzieć! W szkole właśnie. A tak - do 36 r.ż żyłam w nieświadomości!!!
    Dzięki za oświecenie - na prawdę szkoda, że za naszych czasów tych eksperymentów tak mało w szkole było!
    Dziękuję za ten warsztat i już czekam na kulinarny :)

    OdpowiedzUsuń