poniedziałek, 22 października 2012

O tym, że warto książki...

...nie tylko czytać.

Bo dzięki książkom można realizować swoje cele.

Bułeczka Maślana od początków swojej mobilności interesowała się schodkami na antresolę.
Stawała przy nich, przełaziła z jednej strony na drugą (między drugim a trzecim szczeblem, głową w przód). Podciągała się. Całe szczęście wysokość stopni uniemożliwiała wspinaczkę (nie sięgała kolanem), w grę wchodziło jedynie podwieszanie.

Ostatnio było to dla niej powodem rosnącej frustracji.

Dziś Jarlówna dłubała coś sobie koło schodków. Rzucałam okiem, kiedy ciągała w okolicy książkę o dinozaurach.

Kiedy rzuciłam okiem po raz kolejny:

Proszę zwrócić uwagę na pełen samozadowolenia wyraz pyszczka. (zdjęcia robił Przemko)
Podłożyła sobie książeczkę i wlazła po niej. A jaka była sobą zachwycona, tego opisać się nie da. Moja strateżka mała :D

Trzeci (jeszcze) po za zasięgiem stóp (uff).

Zejść też trzeba umieć. Tata myślał, że nie dam rady :D
Nastawiłam ocet jabłkowy i zamordowałam zakwas dodając cały do ciasta i zapomniawszy odłożyć część na rozmnożenie. Bez komentarza.
Pin It Now!

3 komentarze:

  1. o tak! książki uczą kreatywności, rozwijają wyobraźnię... :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. :D
    A zakwas nowy wyhodujesz :)

    OdpowiedzUsuń