sobota, 18 sierpnia 2012

Tydzień mija

Pierwsza kąpiel w jeziorze (Głębokim)
 



No i gdzie to słońce???




 Pełne zanurzenie było saute (plaża dzika i odludna, byliśmy sami), więc nie zostało uwiecznione.

Me gusta :D

Osiemdziesiąte urodziny (Pra)Babci Marysi

Jubilatka

Uszy :D
Babcia Iwona patrzy na wnuczkę
Przez siatkę
Na trampolinie



A dziś mkniemy na ślub i wesele Przemkowej kuzynki. :D
Pin It Now!

czwartek, 16 sierpnia 2012

Z dwururki...

... mnie trafiło, bo od Hafii i od Marty

Mam wyszczególnić 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie. Hmmm... No to jedziemy :D
  1. Mam na prawej ręce, od wewnątrz, poniżej łokcia bliznę po ranie szarpanej uzyskanej drogą wpadnięcia na klamkę.
  2. Gdybym okazała się chłopcem - nazywałabym się Damian.
  3. Miałam w życiu dwie morskie świnki: Felka i Rokitę.
  4. Chronicznie nie cierpię miętowych czekoladek.
  5. Jestem maniakalną czytaczką wierszy. Kiedyś też je na małą skalę pisałam.
  6. Muzyka działa na mnie bardzo intensywnie. Potrafię popłakać się przy reklamie, bo podłożyli do niej jakiś emocjonujący "kawałek". W ogóle od ciąży łatwo się wzruszam.
  7. Na bierzmowaniu wybrałam imię Joanna. Od d'Arc naturalnie.
 
obrazek (lubię go) stąd

Do zabawy zapraszam:
Pin It Now!

O czym nie powiedziałam Agnieszce Stein w Szczecinie

Nie chwaliłam się Wam, ale mieliśmy (Mła, Przemko, Aurora i Kalyani) niedawno przyjemność oprowadzić (przegonić? ;) ) po Mieście (Jak to jakim? TYM oczywiście!) Agnieszkę Stein. Tak, TĄ :D

Jako, że z Przemkiem jesteśmy fanatykami Szczecina, to bardzo staraliśmy się nie zagadać jej na śmierć. A łatwo nie było, bo ani nie uciekała, ani nie protestowała. Co więcej - słuchała :D

Więc gadaliśmy (jedno przez drugie) o Sydonii i Sedinie, o Hakkenie i Meyerze, o Paryżu i Orionie, o teatrze, co go nie ma i o bunkrach, o najstarszym na świecie kinie i największym w Polsce cmentarzu, i pewnie o milionie jeszcze spraw. Pokazaliśmy jej widok z góry na polską Wenecję i (przypadkiem) na pustułkę. A na koniec namówiliśmy na czekoladę pitą w bramie (a właściwie przed).

I mogłabym ściemniać, że to brak czasu był, ale prawdę rzekłszy, to brak śmiałości, ale i niepewność, czy w czasie rekreacyjno-krajoznawczym będzie miała Agnieszka na to ochotę, sprawiły, że nie powiedziałam.

A nie powiedziałam, że (w końcu!) przeczytałam jej książkę. I że mi się podobała bardzo. I że jest to ważna dla mnie książka.

Czytałam ją sobie i głową kiwałam (niegrzecznie, ja wiem), i uśmiech mi rósł, że ledwo się między uszami zmieścił.
Bo tam znalazłam uporządkowane, rozwinięte i uzupełnione wydanie tego wszystkiego, co myślę i czuję (nie zawsze jeszcze robię, nie zawsze, ale pracuję nad sobą).

Tą książką powiewać będę nikiej sztandarem, bo tam jasno stoi, że to co zdawało mi się logiczne logicznym jest w istocie. Albo logicznym nie tylko jest dla mnie. A to, co zdawało mi się bez sensu w dzieciństwie i obecnie - istotnie sensu nie ma.

A i Korczak w czystej swej postaci był tam obecny.

Bo zrobiłam długą drogę od własnego dzieciństwa, od systemu nagród i "kar naturalnych", który uczono mnie stosować (i który stosowałam z przekonaniem), żeby dotrzeć tu gdzie jestem (ave ja ;) ).

Bo "Nie ma dzieci - są ludzie".
Bo wychowanie nie ma większego sensu. Bo lepiej być z dzieckiem, niż je wychowywać.
Bo trzeba myśleć, wątpić we wszystko, tylko nie w siebie i nie w dziecko :D

Tak, zdaję sobie sprawę, że powyższe zdania są nieco (bardzo?) chaotyczne, i mogą być niezrozumiałe, zwłaszcza dla kogoś, kto nie zetknął się z ideą RB, ale wybaczcie mi, że takimi je pozostawię. Bo jak zacznę wyjaśniać, to mi elaborat wyjdzie, a lepiej poczytać Agnieszkę :D.

"Dziecko z bliska" to świetna książka. Pisana bez zadęcia, moralizatorstwa, stroniąca od pseudonaukowego żargonu.

To książka, którą warto przeczytać, nawet nie będąc rodzicem. Koncentruje się wprawdzie na budowaniu więzi z dzieckiem. Ale dziecko też człowiek. I mnóstwo aspektów tam poruszonych odnosi się tak samo do budowania relacji z człowiekiem w dowolnym wieku. Z rodzicem. Partnerem. Rodzeństwem. Przyjaciółmi.

Mocna rzecz.
"Good stuff", jak mawiał znajomy ;)

Dziękuję Agnieszko. Za spacer i książkę. Polecam się na przyszłość.
Pin It Now!