Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustonoszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustonoszenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czwarta część czystego mleka :)

Zapraszam do lektury kolejnego numeru Kwartalnika Laktacyjnego!

W środku mnóstwo ciekawych tematów.
A z mojej strony:
- Odporność? Naturalnie! - na życzenie niektórych z Was przegląd naturalnych sposobów wspierania odporności.
- A właśnie, że się da. Rodzicielstwo bez kółek - czyli o chustach raz jeszcze.
- Wywiad ze mną :D
- Zabawki wszech czasów - patyk
- I mój własny, doskonalony przez lata przepis na wigilijny barszcz :D

Bierzcie, czytajcie :D
http://bit.ly/4numerkwartalnikaLakt


Pin It Now!

wtorek, 8 lipca 2014

Koło Jana, koło Jana...

21-22 VI 2014r. Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie
Una Igulsdottir i Ingwar Bjarnarson (na świdrze ogniowym) - okiem Obserwatora Szczecińskiego
Niezawodny "chłyt maketingowy", wcale nie chiński, zawdzięczony Venusce z Białegostoku
Okiem Maji Mark - mamy znajomego wikinga :)
Tuż po karmieniu złapał mnie Łukasz Szełemej z Polskiego Radia Szczecin
Puszczać wianki nad Odrę poszli jeno Tatko z Córką (okiem www.Szczecinie.pl)
(z wzp24.pl)
Kupała, nie Kupała - pogotowie chustowe działa ;D
A to już w obiektywie Piotra Marskiego. Bez szaleństw na scenie obyć się nie mogło!
 
 
Niech się schowają place zabaw. Świder ogniowy - to jest to!
Snorri, Una, Ingwar i świder
A na koniec, dla porównania - zeszły rok:
Sława rekonstruktorom! Sława "turystom"! Sława "Zamkowym Paniom" (które niedługo założą chyba fanklub Uny ;D ).
Pin It Now!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Mleczne opowieści

Dziś chciałyśmy polecić Wam książeczkę niezwykłą. Ora "odkryła" ją tydzień temu i od tego czasu wałkowana jest na okrągło, często kilka razy pod rząd.

"Kołysanka o piersiach mamy" to bardzo urokliwa, króciutka opowieść o... karmieniu piersią. Ilustracje odbiegają (ku mojej ogromnej radości) od dzieciowego "standardu". Nie mniej są bardzo bogate, pełne barw, deseni i ciepła. Aurora je uwielbia.

Podczas czytania zmieniłam część słów na takie, których sami używamy w odniesieniu do karmienia. To opowieść na tyle intymna, że uznałam to za potrzebne.

Mnie szalenie  podobają się w tej książeczce (oprócz tematu głównego naturalnie) "tematy poboczne". Obecność taty w kp, karmienie piersią dziecka, które ma zęby, karmienie piersią dziecka, które ja stałe posiłki, które biega, pierś, która jest nie tylko źródłem pokarmu, publiczne karmienie, współspanie, mama, która wychodzi z domu "do ludzi" (z małym dzieckiem).

Orkę chyba najbardziej kręci fakt, że historia jest jakby pisana o Niej. Równie dobrze zamiast ilustracji mogłaby mieć nasze zdjęcia :D

Baaaaardzo polecamy Wam tę książeczkę.
"Kołysanka o piersiach mamy"
tekst: Monica Calaf
ilustrował: Mikel Fuentes

A skoro już jesteśmy u piersi - właśnie ukazał się nowy, zupełnie świeżutki numer Kwartalnika Laktacyjnego. Zapraszamy serdecznie!
http://bit.ly/kwartalniklaktacyjnynr2

Pin It Now!

piątek, 7 marca 2014

Mleczną drogą do Warszawy

W ostatni łikend lutego wiele się działo.
Dokładniej: miały miejsce trzy ważne wydarzenia.
Po pierwsze - Aurora odbyła swoją pierwszą (a zaraz potem drugą) podróż pociągiem. I to od razu do stolicy :)
Dzięcielina zniosła obie wspaniale - w pierwszą stronę głównie śpiąc (jechaliśmy nocą), w drugą - rozwiązując zagadki logiczne, czarując współpasażerów, gadając jak najęta, bujając się w hamaku lub urządzając małpi gaj z rodzicielskich rąk i nóg.
Do czego przydaje się chusta :D

Druga, uroczysta okoliczność to pierwsze spotkanie "na żywo" redakcji Kwartalnika Laktacyjnego.
Dream Team alias Siedem Wspaniałych
Z większością Dziewcząt widziałam się po raz pierwszy na żywo. Takie spotkania ewidentnie służą naszej kreatywności, bo po za bardzo pozytywnymi emocjami wywiozłyśmy kuuuupę nowych (bardziej lub mniej szalonych i realnych ;) ) pomysłów. Czytelnicy i Czytelniczki - czujcie się ostrzeżeni ;)

A okazją po temu wszystkiemu była konferencja pt. "Nierówne traktowanie w prawie młodych matek", zorganizowana przez firmę Medela i Fundacje: Siostra Ania oraz Mleko Mamy.

Och!
Kipiało.
Wnioski i wrażenia ogólne?

1. Poziom ignorancji, niedokształcenia i arogancji wielu (większości) przedstawicieli służby zdrowia jest żenujący. Nie! On jest skandaliczny!!!
Dla wielu kobiet oczywistym jest, że wiarygodnych, rzetelnych wiadomości o laktacji powinno się szukać u lekarza rodzinnego, ginekologa czy położnej. Niestety, smutna prawda płynąca z doświadczeń zebranych na sali kobiet jest taka, że to ostatnie miejsce, gdzie warto pytać o KP.

2. Jeśli chodzi o regulacje prawne - nie jest tragicznie.
Och, oczywiście nie jest to jeszcze stan idealny. Np. oburzył mnie fakt, że szczególna ochrona KP, czyli kontakt skóra-do-skóry podczas pierwszych dwóch godzin po porodzie, diagnozowanie i rozwiązywanie problemów laktacyjnych, ocena poprawności odruchu ssania - prawnie przysługuje jedynie po porodzie fizjologicznym. Czyli już kobieta, która miała np. nacięte krocze, nie wspominając o takich przypadkach jak nasz, czy o planowych cesarkach - nie jest takimi przepisami objęta. Generalnie możemy się gonić, po co ktoś miałby się troszczyć o nasze mleko! Czujecie poziom absurdu???

Niemniej te przepisy zmieniają się z roku na rok (naprawdę, sama byłam zdziwiona) i jest coraz lepiej.

Inna sprawa, że z ich realizacją w szpitalach bywa na ogół źle lub fatalnie.
Echhh...

3. Dużym zawodem były dla mnie wiadomości o rodzimych organizacjach pozarządowych, których statutowym zadaniem jest promowanie naturalnego karmienia. Przykre, ale obraz sprawy jest taki, że robią nic lub niewiele. Są skostniałe i często nie nadążają za rzeczywistością. Mają w zarządach (cytuję) "emerytowanych doktorów" i trzeba ich "zachęcać do działania" oraz im "wybaczyć".
No cóż, nie zamierzam.
Z przeproszeniem Waćpaństwa - nająłeś się za psa - to szczekaj. Nie będę marnować czasu i energii na kogoś, komu się działać nie chce, "bo może mu się zachce". Wolę robić coś, co ma wymierny efekt. Wolę działać z tymi, którym się chce (choć wcale nie musi) Dziewczęta Kwartalnikowe, Panie Tomaszu, Siostry Blogerki i Laktoterrorystki - chapeau bas!

4. Potężna dyskusja rozgorzała (z - a jakże - i moim skromnym udziałem ;D), na temat dróg popularyzacji naturalnego karmienia. Mamy różne opinie, związane z tym jaką same wybrałyśmy. Inna będzie polityka promocji dla kampanii społecznej, inna dla dużej firmy, inna dla bloga.
Dla jednych będzie to opcja małych kroków, żeby nie odstraszyć niezdecydowanych, dla których np. karmienie przez 2 lata jest już egzotyczną abstrakcją. Dla innych (w tym dla mnie) takie ujmowanie sprawy jest nie do przyjęcia. Piszę o swoich doświadczeniach i poglądach. Gdybym nagle zaczęła się kierować polityczną poprawnością, nie pisała o tym, że karmienie ponad dwa lata to nie jest "długie" karmienie, tylko karmienie zupełnie normalne i naturalne, co więcej fajne, zdrowe i wygodne, gdybym przyjęła jakieś sztuczne tabu, bo komuś się nie udało i może się poczuć dotknięty, albo nie jest gotowy na taki światopogląd - straciłabym największe blogerskie dobra, czyli wiarygodność i autentyczność.

Nie - w kwestii lakterrorystycznej berserkerki nie liczcie na zmiany. Ostatecznie (ku mojej cichej rozpaczy ;D) Chabazie nie są jeszcze na liście lektur szkolnych, więc nikt ich czytać nie musi - może sięgnąć do źródeł mniej "kontrowersyjnych".

5. Po raz setny i milionowy: mówienie o terroryzmie laktacyjnym w tym kraju, w zalewie krowo-puszkowej propagandy w mediach, szkołach rodzenia, szpitalach i przychodniach, przy zerowym wsparciu dla KP ze strony Państwa, w świetle dramatycznie niskich statystyk dot. naturalnego karmienia niemowląt - jest szczytem hipokryzji. Za to marketingowcom krowy w puszce należy się Nobel.

6. "Miksowanie kontentu" (ale w sensie że treść, nie że zadowolenie ;D) to hasło które zapamiętałam z prezentacji współtwórcy serwisu "Dzieci są ważne". Prezentacji ciekawej, choć IMO, że się tak wyrażę, nie do końca chyba trafionej, jeśli o target idzie. Ale może się mylę.
Autorefleksja: nie jestę mikserę ;)

7. Jeszcze odnośnie dróg promowania Karmienia Piersią. Czy należy je promować wśród matek i kobiet w ogóle, czy walczyć o nie "na górze" wśród prawodawców, zarządzających służbą zdrowia etc.?
Rany Julek! WSZĘDZIE należy je promować. I CUDOWNIE że są takie, co się zajmą jedną stroną i tacy, co wezmą się za drugą! A jak jeszcze mogą się na tych drogach wzajemnie wspierać - to już w ogóle bosko :D
Niezmiernie ważne, ba - kluczowe jest to, żeby kobieta miała zaufanie do siebie, pewność własnych kompetencji i praw, żeby wierzyła własnej intuicji i miała wsparcie innych kobiet.
I ważne jest to, żeby na każdym etapie mogła się zwrócić do WYEDUKOWANYCH fachowców i specjalistów, żeby jej prawa były faktycznie respektowane, żeby nie musiała walczyć o każdą, najoczywistszą sprawę.

Jest tyle kobiet, które próbowały ale im się nie powiodło. I ZAWSZE mają poczucie winy, bez względu na przyczynę. A czasem wystarczyłaby właśnie odrobina wsparcia, rzetelna informacja.

Każdy sposób, żeby to zmienić - jest dobry.

8. Choć jechałam nastawiona na zupełnie inne spotkanie (raczej pracę nad projektem, nad konkretnymi działaniami), to wracałam bez rozczarowania.
Konferencja skupiona na budowie kapitału społecznego była spójna, przemyślana, świetnie zorganizowana logistycznie (Olu - ukłony). Geny Przewodniczącej Loży Szyderców tkwią głęboko w strukturach mojego DNA.Tym fajniej, że nie znalazły tu dla się materii do aktywizacji :D

Po podróży trzeba się odświeżyć ;)
Nowe zastosowania Symfonii - pchacz.
Lornetka
Aparat

Po bitwie na poduszki. Tatko był zbyt skąpo odziany, żeby go publikować ;)
Oby więcej takich, merytorycznych, nie sponsorowanych przez puchę wydarzeń.
Oby więcej spotkań z ludźmi pełnymi pasji, zaangażowania, kreatywności i mocy.
Oby więcej i więcej o KP.

P.S. Wszystkie zdjęcia wrzuciłam do jednego folderu i za chińskiego boga nie pamiętam kto robił które. Autorzy w kolejności przypadkowej: Alicja, Żaneta, Hafija, Magda, Przemek i Ja :D

P.S.2 Powinnam napisać coś w stylu, że ten wyjazd nie byłby możliwy gdyby nie... (i tu lista sponsorów ;D), ale prawda jest taka, że ten wyjazd nie byłby możliwy, gdyby nie mój cudowny, nie-do-końca-jeszcze-zdrowy Mąż, który wybrał się z nami w dzikie wojaże z lekami w walizce. :*
Pin It Now!