Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczecin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczecin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2016

Zabraniam!

Jestem matką.
Jestem żoną.
Jestem córką.
Jestem siostrą.
Jestem wnuczką.

Nie reprezentuję żadnej partii, ruchu, grupy, stowarzyszenia.
Mówię do Ciebie we własnym imieniu.

ZABRANIAM Ci dobierać się do mojej macicy.
ZABRANIAM Ci dobierać się do macicy mojej córki.
ZABRANIAM Ci decydować o moich śmiertelnie chorych dzieciach.
ZABRANIAM Ci decydować, czy moja córka może mieć żywą i zdrową matkę, a mąż - żonę.
NIE ODDAM Ci swojej wolności i godności.

Jeśli chcecie znaleźć w przyrodzie brutalność i bezwzględność - szukajcie samic.
Jeśli chcecie znaleźć kogoś, kto nie ustąpi i nie cofnie się przed niczym - szukajcie samicy, której młode jest w niebezpieczeństwie.

Zagrażasz wolności, zdrowiu i szczęściu mojej córki.
Nie cofnę się i nie ustąpię.
NO PASARAN!

Okiem Jana Górskiego
(To mniej więcej, dość - przyznaję - drżącym głosem, powiedziałam dziś pod Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie. Byłam tam z Mężem, Córką, Mamą, przyjaciółmi, znajomymi i nieznajomymi. Z kobietami i mężczyznami. Z dziećmi, nastolatkami, staruszkami, ludźmi w każdym wieku. Z ateistami i katolikami. Bo trzeba.)


Marcin Korneluk

Zmęczona rewolucjonistka (imię zobowiązuje). W domu skandowała potem "Nie ma wolności!" i "Nie-od-damy! Pol-ski-chochom!" - wrażliwym nie polecam sprawdzania co to znaczy i nie mam pojęcia skąd moje dziecko zna hiszpańskie wulgaryzmy.
Madre (położna skądinąd)
stąd
Stąd
foto: Jarosław Gaszyński stąd
Pin It Now!

poniedziałek, 28 marca 2016

Święta radości

W Szczecinie wiosenna słitfocia z krokusami to obowiązkowy punkt programu.
Ale spróbujcie się powstrzymać.
Duży balonik - mnóóóóóóstwo radości :D
Gnając z wiatrem / pędząca z delfinami :D
 

Oko w oko
W oczekiwaniu...

Chmura szczęścia
Ekstaza

familijnie
Inne wielkanocne reminiscencje: Ora jest entuzjastką kulinariów. Uwielbia bawić się w gotowanie, gotować, próbować. BLW przynosi efekty - jedno z ostatnich orczynych oświadczeń (podczas rozmowy w Miejscu o różnych egzotycznych potrawach jak świerszcze, żaby, ślimaki, zakopywane, zepsute płetwy rekina itp.) "Chciałabym spróbować wszystkiego na świecie!". Przeglądając "Mapy" w pierwszej kolejności zwraca  uwagę na to, co się je w danym kraju (ma swoje ulubione pod względem kuchni państwa).
Oprócz tego bardzo lubi programy kulinarne. Jest wierną fanką "Gotuj z Korzonkiem" (planuje nawet założenie własnego vloga - nagrała już pierwszy odcinek, ale o tym po tym). U Babci M. ogląda namiętnie "Okrasa łamie przepisy", a ostatnio odkryła (ku mojemu ubolewaniu) program "Kucharz duży, kucharz mały".

Moje ubolewanie bierze się stąd, iż prezentowane w nim potrawy jako żywo mogłyby się złożyć na poradnik "Jak nie powinno żywić się dziecko, ani nikt inny", zaś poziom wszystkiego - od tekstów piosenek i wierszyków, muzyki, przez animacje, przekazywane treści (ziemniaki rosnące NA krzakach), scenografię, aż po charakteryzację i grę aktorską odtwórców głównych postaci jest grubo poniżej dna.

Nie mniej podczas okazjonalnego oglądania tego koszmarka Dziewczę spotkało przepis, który gorąco zapragnęło zrealizować.
Ora-zajączek zamiast jajek roznosi marynowane cebulki. Moja rola w ich tworzeniu ograniczyła się do wyparzenia słoików i zagotowania octu. Aha, jeszcze podawałam przyprawy z półki.
Sama natomiast StwOrka dostała od wujecznego wujka Pawła i wujenki wujecznej Ani zestaw do produkcji kota. I podczas śniadania ABSOLUTNIE SAMODZIELNIE uszyła 3/4 torebki. Byłam naprawdę pod wrażeniem, tak Jej koordynacji jak i czasu i intensywności koncentracji - flow w czystej postaci :D


Jeśli chcielibyście zobaczyć, co wielkanocnego i jarego wydziergaliśmy w Miejscu - zapraszam do PoTworni.

Życzę Wam wszystkim zmartwychwstania w nas Życia, Radości, Miłości i Nadziei.
Chrystus zmartwychwstał!
Pin It Now!

wtorek, 13 października 2015

Można? Można!!!

Z serdecznymi pozdrowieniami dla Pana Hydraulika

W moim bloku ostatnio intensywnie konserwują i naprawiają instalację wodno-kanalizacyjną. Co prawda każdorazowo informują o przerwach w dostawie wody za pomocą karteczek na drzwiach, co jednak zupełnie nie przeszkadza mi zapominać o takowych natychmiast po przekroczeniu progu mieszkania.

Dziś rano tuż po wyregulowaniu wody pod prysznicem usłyszałam dzwonek. Miałam nawet w planie go zignorować (bo o tej porze dzwonią z reguły wyłącznie nosiciele ulotek reklamowych lub różni świadkowie), jednak dzwoniący się nie poddawał.

Okręcona ręcznikiem i ociekająca wodą uchyliłam drzwi na szerokość plus-minus pięciu milimetrów.

- Pan Hydraulik (w wieku +50 na oko, odziany w robocze, niebieskie, BHPowskie ogrodniczki): Ja zaraz zakręcam wodę, to proszę sobie nabrać, żeby na herbatę było.
- Ja (absolutnie przerażona): !!! To dziś??? Na śmierć zapomniałam!
- Pan Hydraulik (mierząc mnie krytycznym spojrzeniem): To ile to potrwa? Tak z pół godziny?
- Ja (nie wierząc własnemu szczęściu): Piętnaście minut! Dziękuję!

Kiedy pół godziny później usiłowałam nalać wody do czajnika - jeszcze była.

Można (spotkać porządnego fachowca/hydraulika./człowieka alibo być takowym)? MOŻNA!
Q.e.d.
Pin It Now!

niedziela, 4 października 2015

Pamiętasz, była jesień... (retrospekcja)

Uwielbiam jesień (a także zimę, wiosnę i lato - najbardziej to, co akurat trwa)! Z Anią (ze wzgórza w moim ulubionym kolorze) cieszę się, że żyję na świecie na którym istnieje październik.

I w przypływie tej radości wykopałam zdjęcia z ubiegłej trzeciej pory roku :)

Największy w Polsce, trzeci w Europie, najpiękniejszy na świecie.
Mamooo! Zrobiłam pająka!
Ora w stroju... pszczelarza. Własnego pomysłu.
Paczuszka...
#nicminiewisi #bożabieteżsięnależy #onawiejaksięnosi
Jesienne zamczysko
Ora i Igor - wracający z Nieb(k)a
Krzakowy "domek" na Jasnych Błoniach
Pierwsze zajęcia muzyczne w Bim Bam Bom.
Wychowanie lokalno-patriotyczne.
Pin It Now!