Poczuć w sobie Ziemię, Ogień, Wodę. Przyjąć Ich rytm. Pozwolić przeniknąć do płuc, wejść w skórę, włosy, oczy. Wysycić Nimi mięśnie i krew.
Przyjąć i uznać, że Deszcz, Słońce i Wiatr decydują o twoim dziś.
Zasłuchać się w szuwary Dziwnej. Jeść chleb smakujący ciepłem ognia i mięso pachnące dymem. Mieszać miód z krwią.
Pozwolić bębnom rozkołysać swój puls. Walczyć z całych sił z człowiekiem, którego potem uściskasz jak brata.
Zasypiać ze zmęczenia w miłości i owczym runie, słuchając wycia, śpiewu i śmiechu. Pozwolić wejść w swój sen Gwiazdom, Znakom i Bogom. Budzić się na głos rogu.
Pozwolić ludziom by byli kim są. Pozwolić im być jakimi są bez oczekiwań i wymagań.
Pozwolić sobie być sobą. Brać pełnymi garściami co ofiarowane. Dawać ile można i ile się chce. Nigdy mniej.
Ulfrun
Pin It Now!
wtorek, 9 sierpnia 2011
Vineta - Pierwociny
Autor:
Wiewi00ra
o
18:19
Brak komentarzy:
klucze:
archeologia doświadczalna,
Huginns Hird,
ludzie,
małżeństwo,
marzenia,
Mąż,
My,
noc,
ogień,
podróże,
PoTworzenie,
Przemek,
słowo
środa, 3 sierpnia 2011
Na viking!
Autor:
Wiewi00ra
o
08:27
3 komentarze:
klucze:
archeologia doświadczalna,
Huginns Hird,
krewni i znajomi Królika,
My,
podróże
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Carramba! Porca miseria!!!
Niecny spisek Szpiegów z Krainy Deszczowców (w której dokładnie pięć minut po naszym wyjeździe spod domu zaświeciło obłędne słoneczko), czyli Mamy, Taty, Babci i Gina spełzł na niczym w konfrontacji z uporem małego Oślątka (to od uporu i kopania, nie od inteligencji). Pan doktor wprawdzie miał swoją teorię, ale stwierdził, że tu tak niewiele widać, że to jakieś 70procentowe prawdopodobieństwo i on nam nie chce ściemniać.
Co za uparte okropecznie stworzenie!!! (Pumpernikiel, nie Gin). Już kiedy jechaliśmy do szpitala mówiłam Przemkowi, że się tajniaczy, bo po po dniu wypełnionym aktywnością i dzikim wierzganiem zapadło w nieruchomość. Wiedziałam, że coś knuje, dzyndzel mały!
No i nie pokazało! Jak teraz się buntuje, to ja nie wiem, co będzie jak dojdzie do słusznego wieku lat 2, o nastoletniości nie wspominając. "O horrendum, o sacra, o straszna masakra, hoc, hoc, hoc!", jak pisał poeta.
Przesiedziało nieruchomo całą wizytę, cierpliwie (i nieruchomo, oraz ze ściśniętymi kończynami dolnymi) przetrwało (kilkuminutowe) jeżdżenie głowicą po moim brzuchu i podglądanie przez Gina i Tatę. Za to w drodze powrotnej radośnie dało pokaz siły i skuteczności tylnych odnóży, jakby nigdy nic!
Oż Tyyyyyy!
Dobitnie powiedziałam progeniturze co myślę o takim postępowaniu. Chyba się specjalnie nie przejęła, bo kopniaki wcale a wcale nie wyglądały na zawstydzone. Pierwsza klęska pedagogiczna. Szlak!
Nic to. W środę kontynuujemy akcję wywiadowczą! Pin It Now!
Co za uparte okropecznie stworzenie!!! (Pumpernikiel, nie Gin). Już kiedy jechaliśmy do szpitala mówiłam Przemkowi, że się tajniaczy, bo po po dniu wypełnionym aktywnością i dzikim wierzganiem zapadło w nieruchomość. Wiedziałam, że coś knuje, dzyndzel mały!
No i nie pokazało! Jak teraz się buntuje, to ja nie wiem, co będzie jak dojdzie do słusznego wieku lat 2, o nastoletniości nie wspominając. "O horrendum, o sacra, o straszna masakra, hoc, hoc, hoc!", jak pisał poeta.
Przesiedziało nieruchomo całą wizytę, cierpliwie (i nieruchomo, oraz ze ściśniętymi kończynami dolnymi) przetrwało (kilkuminutowe) jeżdżenie głowicą po moim brzuchu i podglądanie przez Gina i Tatę. Za to w drodze powrotnej radośnie dało pokaz siły i skuteczności tylnych odnóży, jakby nigdy nic!
Oż Tyyyyyy!
Dobitnie powiedziałam progeniturze co myślę o takim postępowaniu. Chyba się specjalnie nie przejęła, bo kopniaki wcale a wcale nie wyglądały na zawstydzone. Pierwsza klęska pedagogiczna. Szlak!
Nic to. W środę kontynuujemy akcję wywiadowczą! Pin It Now!
Subskrybuj:
Posty (Atom)