Czasami takie do mnie docierają. Z wciąż nie wyblakłymi emocjami, niewygasłym wzruszeniem.
Ktoś, kogo kiedyś znałam i chyba nie przestałam, choć jest już kimś zupełnie innym napisał:
"Latem widziałem Twój spektakl. Na Bogusława Pan z gitarą śpiewał i grał, a ty byłaś ogniem."
Są takie małe chwile, które trudno opisać :)
Pin It Now!
niedziela, 9 stycznia 2011
wtorek, 4 stycznia 2011
Twardziel
Mój Małżonek bezbłędnie rozegrał pierwszą małżeńską kłótnię w stylu "domyśl się o co mi chodzi" (to znaczy on miał się domyślać)! Normalnie jestem z niego dumna :D.
Naturalnie ową dumę i radość wyraziłam mu ze stosownym (jakieś pięć minut) opóźnieniem. Żeby sobie nie myślał ;) (o przyczynie opóźnienia został również poinformowany :D). Wyrażanie owo miało (jak często u mnie) charakter gwałtowny i entuzjastyczny. Dla jeszcze-nie-zorientowanych - nie. Nie jestem normalna ;)
Co dowodzi, że jak się chce to się jednak potrafi i wszystkie męskie uwagi w stylu "nie umiem czytać w myślach" to po prostu tanie wykręty są, mające maskować emocjonalne lenistwo!
No dobra, żartowałam. Przepraszam facetów.
A z Małżonka i tak jestem dumna, bo kłótnia ze mną to nie jest coś, czego życzyłabym komukolwiek poza śmiertelnymi wrogami, których nie posiadam, albo o nich nie wiem. Moje kochanie cudowne... (tu rozpłynęła się w przecukrzonym zachwycie, co zostało ocenzurowane i wycięte w trosce o zdrowie psychiczne czytelników o słabszych nerwach).
Z innych inności: czytam ostatnio oraz wchodzę w posiadanie drogą kupna książeczek z serii "Bez tabu" wydawnictwa "Czarna owca (dawniej Jacek Santorski & Co)". Jak dotąd pożarłam "Małą Książkę o feminizmie", "Wielką księgę cipek" i "Wielką księgę siusiaków". Rewelacja! Bomba! Polecam wszystkim (zwłaszcza rodzicom i pedagogom oraz wychowawcom wszelkiej maści).
To książeczki zasadniczo adresowane do dzieci (ale, wstyd się przyznać ja - stara kobyła też się paru nowinek dowiedziałam, wiecie np. skąd wzięło się słowo "testament"? albo co po ukraiński znaczy "bobek"?), tłumaczone ze szwedzkiego, które w niebanalny sposób poruszają tematy o których większość dorosłych za cholerę nie chce, nie umie, albo nie widzi powodu z dzieckiem rozmawiać. A szkoda.
Aaaaa!!! Nie pojmiecie mojego euforycznego stanu póki nie przeczytacie. Pin It Now!
Naturalnie ową dumę i radość wyraziłam mu ze stosownym (jakieś pięć minut) opóźnieniem. Żeby sobie nie myślał ;) (o przyczynie opóźnienia został również poinformowany :D). Wyrażanie owo miało (jak często u mnie) charakter gwałtowny i entuzjastyczny. Dla jeszcze-nie-zorientowanych - nie. Nie jestem normalna ;)
Co dowodzi, że jak się chce to się jednak potrafi i wszystkie męskie uwagi w stylu "nie umiem czytać w myślach" to po prostu tanie wykręty są, mające maskować emocjonalne lenistwo!
No dobra, żartowałam. Przepraszam facetów.
A z Małżonka i tak jestem dumna, bo kłótnia ze mną to nie jest coś, czego życzyłabym komukolwiek poza śmiertelnymi wrogami, których nie posiadam, albo o nich nie wiem. Moje kochanie cudowne... (tu rozpłynęła się w przecukrzonym zachwycie, co zostało ocenzurowane i wycięte w trosce o zdrowie psychiczne czytelników o słabszych nerwach).
Z innych inności: czytam ostatnio oraz wchodzę w posiadanie drogą kupna książeczek z serii "Bez tabu" wydawnictwa "Czarna owca (dawniej Jacek Santorski & Co)". Jak dotąd pożarłam "Małą Książkę o feminizmie", "Wielką księgę cipek" i "Wielką księgę siusiaków". Rewelacja! Bomba! Polecam wszystkim (zwłaszcza rodzicom i pedagogom oraz wychowawcom wszelkiej maści).
To książeczki zasadniczo adresowane do dzieci (ale, wstyd się przyznać ja - stara kobyła też się paru nowinek dowiedziałam, wiecie np. skąd wzięło się słowo "testament"? albo co po ukraiński znaczy "bobek"?), tłumaczone ze szwedzkiego, które w niebanalny sposób poruszają tematy o których większość dorosłych za cholerę nie chce, nie umie, albo nie widzi powodu z dzieckiem rozmawiać. A szkoda.
Aaaaa!!! Nie pojmiecie mojego euforycznego stanu póki nie przeczytacie. Pin It Now!
Autor:
Wiewi00ra
o
13:21
Brak komentarzy:
klucze:
dzieci,
książki,
małżeństwo,
Mąż,
metki,
My,
Przemek
niedziela, 2 stycznia 2011
Smętom i biadoleniom mówię stanowcze "Dziękuję, nie polecam się."
Nie wiem, czy zauważyliście, ale startujemy w konkursie na blog roku 2010 (Wasze głosy naturalnie mile widziane :D od 11 I można będzie na nas głosować).

W związku z tym przeglądam od czasu do czasu listę blogów zgłaszanych do różnych kategorii. To jakaś masakra (piłą mechaniczną). Same smęty, biadolenia, jaki to świat jest zły i straszny, jakie mroczne i samotne jest moje życie, jak cholernie skopała mnie rzeczywistość.

Czytając to wszystko można dojść do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest natychmiastowe zaprzestanie oddychania.
Ja tam życia i wszechświata nie bronię. Mają swoje za uszami. Sama raczej dłuugo nie byłam przez nie rozpieszczana (łagodnie to ujęłam, prawda :) wrażliwym i delikatnym oszczędzę szczegółów). Ale, no na litość boską, bez przesady!
Strach się bać!
Ja nie mówię o ludziach, których faktycznie dotykają dramaty życiowe. Ale postawa (modna chyba ostatnio) typu "świat jest do dupy, ja jestem nieszczęśliwy/a, wszyscy ludzie to nieczuli idioci, nikt nie rozumie głębi mojej duszy i chcę umrzeć, ale dopiero jak ponarzekam na wszystko, co mi ślina na język przyniesie" wywołuje u mnie ataki wesołości i politowania.
Żem nietolerancyjna? Bynajmniej. Po prostu próbuję, jak wychodzi mi narzekanie ;)
A na zachodzie nadal cudownie :D
Sylwestra spędziliśmy u znajomych w klimacie pirackim, namakając rumem i miodem.
A potem były fajerwerki. A potem wróciliśmy do Domu. I znów były fajerwerki :):):)
Dobrrrrrej nocy.
Pin It Now!
W związku z tym przeglądam od czasu do czasu listę blogów zgłaszanych do różnych kategorii. To jakaś masakra (piłą mechaniczną). Same smęty, biadolenia, jaki to świat jest zły i straszny, jakie mroczne i samotne jest moje życie, jak cholernie skopała mnie rzeczywistość.
Czytając to wszystko można dojść do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest natychmiastowe zaprzestanie oddychania.
Ja tam życia i wszechświata nie bronię. Mają swoje za uszami. Sama raczej dłuugo nie byłam przez nie rozpieszczana (łagodnie to ujęłam, prawda :) wrażliwym i delikatnym oszczędzę szczegółów). Ale, no na litość boską, bez przesady!
Strach się bać!
Ja nie mówię o ludziach, których faktycznie dotykają dramaty życiowe. Ale postawa (modna chyba ostatnio) typu "świat jest do dupy, ja jestem nieszczęśliwy/a, wszyscy ludzie to nieczuli idioci, nikt nie rozumie głębi mojej duszy i chcę umrzeć, ale dopiero jak ponarzekam na wszystko, co mi ślina na język przyniesie" wywołuje u mnie ataki wesołości i politowania.
Żem nietolerancyjna? Bynajmniej. Po prostu próbuję, jak wychodzi mi narzekanie ;)
A na zachodzie nadal cudownie :D
Sylwestra spędziliśmy u znajomych w klimacie pirackim, namakając rumem i miodem.
A potem były fajerwerki. A potem wróciliśmy do Domu. I znów były fajerwerki :):):)
Dobrrrrrej nocy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)