Zarzuciła mi dziś znajoma, że za mało poruszam na blogu aktualnych tematów społecznych.
Tylko wiecie, mnie śmiertelnie nudzi powtarzanie po raz enty tego, co myślący jak ja i tak wiedzą i w lot łapią, a myślący inaczej i tak nie przyjmą.
Ale wezwana do tablicy się wypowiem. Krótko, bo i rozwodzić się nie do końca jest po co - kto chce ten zrozumie.
W kwestii przyjęcia Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej: NARESZCIE!!! HURA (podwójne - za mnie i za moją córkę)! A także - nie wierzę! (Warto przeczytać, zanim się weźmie za dyskusję).
W kwestii wypowiedzi Papieża dot. dyscyplinowania dzieci przez ojców: Z wielu stron mi się aktualny Papież bardzo podoba. Ale stanowczo nie z tej. Wypowiedź skandaliczna dla mnie pod wieloma kwestiami. Szkodliwa. Która absolutnie nie powinna mieć miejsca. Szczególnie nie powinna paść z takich ust. Wstyd.
„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)
Aha - i dla Panów Dziennikarzy różnej maści: NIGDY NIE UDERZYŁAM SWOJEGO DZIECKA. A jak mi któryś spróbuje insynuować, że kłamię to mogę go potraktować mniej delikatnie.
Pin It Now!
sobota, 7 lutego 2015
poniedziałek, 2 lutego 2015
Goście, goście
Rano obudził mnie dźwięk jakby żwiru sypanego na plastik.
Pomyślałam, że może pada i z powrotem usnęłam. Po chwili dźwięk się powtórzył,
ale nie był ciągły, tylko trwał chwilę i cichł. I znów.
W pokoju były zaciągnięte rolety i panował półmrok. Na tle
zamkniętego okna widać było tylko cień sikorki, przylatującej do karmnika.
Cień?
Okazało się, że bestia wleciała nam do mieszkania! Musiała dostać się przez uchylone okno w kuchni i przelecieć (przez „frędzlastą” firankę)
do pokoju. Pojęcia nie mam jak to zrobiła.
To łopot jej skrzydełek wzięłam za deszcz.
Wypuściłam nieproszonego gościa i za chwilę już konsumował
słoninę na ogródku.
Pierzastą czeredę dokarmiamy trzeci czy czwarty rok.
Bynajmniej nie z troski o ich byt (natura wie co robi, przetrwają
najsilniejsi), a li tylko i wyłącznie dla egoistycznej przyjemności i czystej
radości, jaką sprawia nam żywa lekcja przyrody tuż za oknem.
W ubiegłych latach zaczynaliśmy sypać ziarno i inne
smakołyki przed pierwszymi przymrozkami (pisałam tu i tu), ale w tym roku, po
tym jak pod koniec sierpnia bogatki uskuteczniły iście Hitchcock'owskie na nasze okna.
Zawsze myślałam, że pukanie dziobem w okno to taka literacka metafora, ale te żarłoki naprawdę to robią! Zwłaszcza jak wyżrą już cały słonecznik z karmnika.
Władczyniami drewnianego przybytku, słoniny i wiszących kul z ziarna są stanowczo bogatki, ale stołują się u nas i modraszki, i wróble, i mazurki, i coś, co jest albo sikorą ubogą, albo czarnogłówką. Z rzadka zaszczycają nas rudziki, jery, a nawet imć pan kowalik (łażący ogonem do góry i stanowiący jedyną konkurencję dla sikorek w dziedzinie wiszących przysmaków ;) ). Wpraszają się też sierpówki, ale je przeganiamy bo nie dają się najeść innym.
A z każdym mrozem lub śniegiem nadlatują dzwońce. Po za tym się u nas nie pojawiają, ale kiedy oddech zamienia się w parę wiadomo, że do karmnika trzeba wsypać pięć razy więcej słonecznika.
Informacji o bywalcach karmników możecie poszukać np. tu: ptaki.info. A tu zdjęcia nie tylko ptaków: jerzygrzesiak.pl
Pin It Now!
Zawsze myślałam, że pukanie dziobem w okno to taka literacka metafora, ale te żarłoki naprawdę to robią! Zwłaszcza jak wyżrą już cały słonecznik z karmnika.
| ezoghul.flog.pl |
A z każdym mrozem lub śniegiem nadlatują dzwońce. Po za tym się u nas nie pojawiają, ale kiedy oddech zamienia się w parę wiadomo, że do karmnika trzeba wsypać pięć razy więcej słonecznika.
Informacji o bywalcach karmników możecie poszukać np. tu: ptaki.info. A tu zdjęcia nie tylko ptaków: jerzygrzesiak.pl
niedziela, 1 lutego 2015
DnW rusza do Afryki
Warsztat przeprowadziliśmy ze smokami w terminie, ale publikacja odwlokła się nieprzyzwoicie.
W listopadzie Dziecko na Warsztat wybrało się do Afryki, by tam spotkać się ze sztuką ludową.
Oglądaliśmy zdjęcia dzieci z różnymi kolorami skóry, graliśmy na djembe, poznaliśmy rodzaje wydobywanych z niego dźwięków i sprawdzaliśmy jak zmienia się dźwięk w zależności od ułożenia dłoni i np. od tego, czy jakaś inna dłoń nie została na membranie ( ;) ). Skakaliśmy jak Masajowie w adumu,
Pin It Now!
W listopadzie Dziecko na Warsztat wybrało się do Afryki, by tam spotkać się ze sztuką ludową.
Oglądaliśmy zdjęcia dzieci z różnymi kolorami skóry, graliśmy na djembe, poznaliśmy rodzaje wydobywanych z niego dźwięków i sprawdzaliśmy jak zmienia się dźwięk w zależności od ułożenia dłoni i np. od tego, czy jakaś inna dłoń nie została na membranie ( ;) ). Skakaliśmy jak Masajowie w adumu,
I oczywiście malowaliśmy maski :D (straszliwe zdjęcia, zrobione w straszliwym świetle straszliwą komórką)
Pin It Now!
Subskrybuj:
Posty (Atom)