poniedziałek, 17 lutego 2014

Na słomianych nogach - folkowo i artystycznie

Od pół roku jakoś Ora została stałą bywalczynią oraz klientem Książnicy Pomorskiej (wprawdzie wciąż nie ma własnej karty, bo nagminnie zapominam wziąć ze sobą Jej aktu urodzenia, ale korzysta z mojej lub Przemka).

Tę książeczkę właśnie tam wypożyczyłyśmy. Skusił mnie tytułowy bohater, gdyż maniakalnie uwielbiam klimaty folkowe. Dydka znam również z czytanej za młodu "Godziny pąsowej róży" (która szału podówczas wprawdzie nie wzbudziła, ale czytało się ją całkiem przyjemnie :D).

Kiedy ją gruntownie przejrzałam, doszłam do wniosku, że nieco się pospieszyłam. Bo jest ona dedykowana dzieciom zdecydowanie starszym, niż dwulatka. Myślę, że już dla czteroletniego przedszkolaka byłaby w porządku.

Jednak Dziecię moje zaskoczyło mnie szalenie, nie tylko wytrzymując całość (dość długiej, w porównaniu z Jej dotychczasowymi lekturami) fabuły i namnożenie nowych, trudnych do zrozumienia i na dość wysokim poziomie abstrakcji, pojęć, ale i (o zgrozo!) domagając się powtórek. Wielokrotnie. Śmiało mogę stwierdzić, że historię Dydka-Zdzicha znam już na wyrywki. Aż do przesytu.

"Dydko i plastyka" opowiada, jak można się domyślić o... Dydku i plastyce :D Przy czym ogromną zaletą tej książeczki jest nienachalność i niewymuszoność (na punkcie których mam lekkiego hopla). Fabuła bardzo wdzięcznie i naturalnie zahacza o rozmaite (nierzadko całkiem poważne i profesjonalne) pojęcia z zakresu sztuk plastycznych, wciągając jednocześnie w losy głównego bohatera.

Co do tego, co zostanie w głowie dziecka po lekturze: traf chciał, że w piątek wpadliśmy do Muzeum Narodowego w Szczecinie na otwarcie wystawy wczesnośredniowieczno-słowiańskiej, gdzie Orka widząc ustawione w holu dzieła zakrzyknęła była: "Źeźby! Jak w "Didku"! Głębokość!" (Bo pewien student Akademii Sztuki tłumaczył Dydkowi, że rzeźba to takie dzieło sztuki, które ma trzy wymiary: wysokość, szerokość i głębokość.). Podobną reakcję wywołało widziane "na mieście" graffiti.


Serdecznie polecam spotkanie z "Dydkiem i plastykom" młodszym i starszym artystom :)

"Dydko i plastyka"
Zofia Stanecka
ilustracje: Joanna Zagner-Kołat
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Pin It Now!

piątek, 14 lutego 2014

Walętynka potrójna 2014

Trzy przedziwne znad Płoni Stworzenia
Się kochają nie do uwierzenia.
Ku wszechświata zdumieniu,
Czy to w słońcu, czy w cieniu,
Płonia płynie, a to się nie zmienia!
Pin It Now!

poniedziałek, 10 lutego 2014

Książki nie do czytania

To jedna z pierwszych miłości książkowych Aurory. Jedna z tych, którą (ledwo) ciągnęła do nas z okrzykiem "Taci!" (czytać).

Czytać wprawdzie nie bardzo jest co, bo książka jest w stu procentach obrazkowa, za to opowiadać - i owszem!

Na każdej stronie, niezwykle bogatej w szczegóły występuje cały tłum postaci (z których większość posiada imiona i nazwiska). Co więcej - każda z tych postaci posiada własną, odrębną, ciągnącą się przez całą książeczkę historię. To powoduje, że książki z tej serii są wyjątkowo przyjazne rodzicowi, nagabywanemu po raz milionpińćsetny do czytania tej samej pozycji :D

Mamy tu wątki kryminalne, fantastyczno-naukowe, sensacyjne, familijne, romans, akcję, fantasy i komedię. Do wyboru, do koloru.

O ile dwie pierwsze ("Miasteczko Mamoko" i "Dawno temu w Mamoko") prezentują dość podobny (i rewelacyjny) poziom narracji, o tyle "Mamoko 3000" jest w naszej (mojej i męża opinii) nieco gorzej narysowana. Niektóre wątki są powielone z poprzednich części, a całość mniej dopracowana i przemyślana. Ale Ora i tak ją lubi.
W serii znajdują się jeszcze dwie części z motywem liczb i liter, ale te dopiero przed nami.

To na pewno nie ostatnia książka tych autorów w tym cyklu. Ich ilustracje i poczucie humoru ujęły nas od pierwszego wejrzenia.


 Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Wydawnictwo Dwie Siostry

Pin It Now!