Od pół roku jakoś Ora została stałą bywalczynią oraz klientem Książnicy Pomorskiej (wprawdzie wciąż nie ma własnej karty, bo nagminnie zapominam wziąć ze sobą Jej aktu urodzenia, ale korzysta z mojej lub Przemka).
Tę książeczkę właśnie tam wypożyczyłyśmy. Skusił mnie tytułowy bohater, gdyż maniakalnie uwielbiam klimaty folkowe. Dydka znam również z czytanej za młodu "Godziny pąsowej róży" (która szału podówczas wprawdzie nie wzbudziła, ale czytało się ją całkiem przyjemnie :D).
Kiedy ją gruntownie przejrzałam, doszłam do wniosku, że nieco się pospieszyłam. Bo jest ona dedykowana dzieciom zdecydowanie starszym, niż dwulatka. Myślę, że już dla czteroletniego przedszkolaka byłaby w porządku.
Jednak Dziecię moje zaskoczyło mnie szalenie, nie tylko wytrzymując całość (dość długiej, w porównaniu z Jej dotychczasowymi lekturami) fabuły i namnożenie nowych, trudnych do zrozumienia i na dość wysokim poziomie abstrakcji, pojęć, ale i (o zgrozo!) domagając się powtórek. Wielokrotnie. Śmiało mogę stwierdzić, że historię Dydka-Zdzicha znam już na wyrywki. Aż do przesytu.
"Dydko i plastyka" opowiada, jak można się domyślić o... Dydku i plastyce :D Przy czym ogromną zaletą tej książeczki jest nienachalność i niewymuszoność (na punkcie których mam lekkiego hopla). Fabuła bardzo wdzięcznie i naturalnie zahacza o rozmaite (nierzadko całkiem poważne i profesjonalne) pojęcia z zakresu sztuk plastycznych, wciągając jednocześnie w losy głównego bohatera.
Co do tego, co zostanie w głowie dziecka po lekturze: traf chciał, że w piątek wpadliśmy do Muzeum Narodowego w Szczecinie na otwarcie wystawy wczesnośredniowieczno-słowiańskiej, gdzie Orka widząc ustawione w holu dzieła zakrzyknęła była: "Źeźby! Jak w "Didku"! Głębokość!" (Bo pewien student Akademii Sztuki tłumaczył Dydkowi, że rzeźba to takie dzieło sztuki, które ma trzy wymiary: wysokość, szerokość i głębokość.). Podobną reakcję wywołało widziane "na mieście" graffiti.
Serdecznie polecam spotkanie z "Dydkiem i plastykom" młodszym i starszym artystom :)
"Dydko i plastyka"
Zofia Stanecka
ilustracje: Joanna Zagner-Kołat
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Pin It Now!
poniedziałek, 17 lutego 2014
piątek, 14 lutego 2014
Walętynka potrójna 2014
Trzy przedziwne znad Płoni Stworzenia
Się kochają nie do uwierzenia.
Ku wszechświata zdumieniu,
Czy to w słońcu, czy w cieniu,
Płonia płynie, a to się nie zmienia! Pin It Now!
Się kochają nie do uwierzenia.
Ku wszechświata zdumieniu,
Czy to w słońcu, czy w cieniu,
Płonia płynie, a to się nie zmienia! Pin It Now!
poniedziałek, 10 lutego 2014
Książki nie do czytania
To jedna z pierwszych miłości książkowych Aurory. Jedna z tych, którą (ledwo) ciągnęła do nas z okrzykiem "Taci!" (czytać).
Czytać wprawdzie nie bardzo jest co, bo książka jest w stu procentach obrazkowa, za to opowiadać - i owszem!
Na każdej stronie, niezwykle bogatej w szczegóły występuje cały tłum postaci (z których większość posiada imiona i nazwiska). Co więcej - każda z tych postaci posiada własną, odrębną, ciągnącą się przez całą książeczkę historię. To powoduje, że książki z tej serii są wyjątkowo przyjazne rodzicowi, nagabywanemu po raz milionpińćsetny do czytania tej samej pozycji :D
Mamy tu wątki kryminalne, fantastyczno-naukowe, sensacyjne, familijne, romans, akcję, fantasy i komedię. Do wyboru, do koloru.
O ile dwie pierwsze ("Miasteczko Mamoko" i "Dawno temu w Mamoko") prezentują dość podobny (i rewelacyjny) poziom narracji, o tyle "Mamoko 3000" jest w naszej (mojej i męża opinii) nieco gorzej narysowana. Niektóre wątki są powielone z poprzednich części, a całość mniej dopracowana i przemyślana. Ale Ora i tak ją lubi.
W serii znajdują się jeszcze dwie części z motywem liczb i liter, ale te dopiero przed nami.
To na pewno nie ostatnia książka tych autorów w tym cyklu. Ich ilustracje i poczucie humoru ujęły nas od pierwszego wejrzenia.
Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Wydawnictwo Dwie Siostry
Pin It Now!
Czytać wprawdzie nie bardzo jest co, bo książka jest w stu procentach obrazkowa, za to opowiadać - i owszem!
Na każdej stronie, niezwykle bogatej w szczegóły występuje cały tłum postaci (z których większość posiada imiona i nazwiska). Co więcej - każda z tych postaci posiada własną, odrębną, ciągnącą się przez całą książeczkę historię. To powoduje, że książki z tej serii są wyjątkowo przyjazne rodzicowi, nagabywanemu po raz milionpińćsetny do czytania tej samej pozycji :D
Mamy tu wątki kryminalne, fantastyczno-naukowe, sensacyjne, familijne, romans, akcję, fantasy i komedię. Do wyboru, do koloru.
O ile dwie pierwsze ("Miasteczko Mamoko" i "Dawno temu w Mamoko") prezentują dość podobny (i rewelacyjny) poziom narracji, o tyle "Mamoko 3000" jest w naszej (mojej i męża opinii) nieco gorzej narysowana. Niektóre wątki są powielone z poprzednich części, a całość mniej dopracowana i przemyślana. Ale Ora i tak ją lubi.
W serii znajdują się jeszcze dwie części z motywem liczb i liter, ale te dopiero przed nami.
To na pewno nie ostatnia książka tych autorów w tym cyklu. Ich ilustracje i poczucie humoru ujęły nas od pierwszego wejrzenia.
Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Wydawnictwo Dwie Siostry
Pin It Now!
Subskrybuj:
Posty (Atom)